adopcja/rodzicielstwo zastępcze

Gdzie ta tolerancja? (Dodano 2017-11-13 15:32:51)

Żyjemy ponoć w świecie coraz wiekszej tolerancji, akceptujemy tym samym to, że ktoś może być innego wyznania, mieć inne poglądy, różną orientację
seksualną. Potrafimy oburzać się na krzywdę, która dzieje się słabszym. Wpajamy swoim dzieciom przekonanie, że nie powinny klasyfikować nikogo i żyć
poza podziałami, a mimo tego znajdą się jeszcze i tacy, którym jest to zupełnie obojętne.
Tacy, którzy swoim słowem i postawą uderzają w najbardziej czuły punkt i czerpią z tego satysfakcję. Po co?
Nie umiem tego wyjaśnić. Nie rozumiem i jako matka zastępcza nie daję przyzwolenia na klasyfikowanie moich dzieci jako innych, tylko dlatego, że
miały w życiu gorszy start.
Pisałam już jakiś czas temu post, dotyczący tego tematu, który znajdziecie tutaj: http://sercemotuloneblog.pl/index.php?op=str,24,9,0,20
Myślę, że ten wpis powinien przeczytać każdy, nie tylko ten, który zgadza się z moimi przekonaniami, ale także i ten, komu są one obojętne bądź
obce. Ten, kto czasem wyraża takie opinie jak na dołączonym zdjęciu, bądź podobne. Ta konkretna wiadomość trafiła do jednej z moich córek.
Jak myślicie jak zareagowała, jak bardzo ją to dotknęło? BARDZO!
Czasem zachowania nastolatków pozostawiają wiele do życzenia. O tym już też pisałam. Niektóre ich reakcje bardzo bolą, nas - rodziców, opiekunów
itd.
Nie zezwalajmy jednak na podobne sytuacje i nie dyskwalifikujmy przysposobionych dzieci jako tych, którym można powiedzieć samo zło, na które
można zrzucić każdą krzywdę. Nie obwiniajmy ich o wszystkie nieporozumienia, bo i te dzieci też kiedyś zaczną się bronić. I co?
Wtedy nie będą miały racji bytu i siły perswazji tylko dlatego, że są "inne"?



Facebook