adopcja/rodzicielstwo zastępcze

To już rok z Wami....Dziekuję! (Dodano 2017-08-29 15:33:35)

Kochani, minął rok, odkąd pojawił się blog…a wraz z nim stało się w moim życiu coś bardzo ważnego – śmiało mogę powiedzieć, że powstanie bloga to dla mnie przełom, nie tylko w poradzeniu sobie ze stratą, ale także w zrealizowaniu swojego marzenia.
 Zawsze chciałam zrobić coś, po czym zostałby jakiś ślad i żeby to „coś” dało satysfakcję nie tylko mnie, ale pomogło też innym np. Aniołkowym rodzicom, ludziom chorym i tym w potrzebie.
I wiecie co, chyba spełniło się kolejne moje marzenie, a żeby to udowodnić mam dla Was fragmenty niektórych tylko wiadomości, które przez ten rok do mnie dotarły, a które znaczą dla mnie bardzo wiele.
Pewnie niektórzy z Was rozpoznają w nich swoje słowa.

To co robisz, jest piękne  Nie da się opisać słowami, jak bardzo pomagasz, nam- Mamom Aniołków. Wiem i domyślam się, że każdy Twój wpis, kosztuje Cię wbrew pozorom, dużo emocji. Ale nie przestawaj tego robić.
Dzięki twoim wpisom uświadomiłam sobie jakie to ogromne szczęście mieć dzieci.
Dzięki tobie bardzo dużo rzeczy nabrało innego znaczenia i mocy. Gubimy to między gotowaniem obiadu a praniem... Zatracamy się w obowiązkach zamiast skupić się na Tym co najcenniejsze-na dzieciach. Ale dzięki Tobie w moim domu się to zmieni.
Dziękuję pani ze założyła tego bloga nas aniołkowych mam jest dużo a pani wpisy potrafią podnosić na duchu .
Witam Chciałam tylko napisać Pani ze jest Pani WIELKA .Czytam Pani bloga i serce mi pęka i jednocześnie raduje. Trzeba mieć w sobie dużo siły by podjąć taka decyzje.
Aniu przeczytałam twojego bloga jest naprawdę piękny
Nie wiem czy wierzysz w Boga ale tacy ludzie jak Ty są żywym dowodem na Jego istnienie
Witam oboje z mężem chcielibyśmy zostać rodzicami zastępczymi jako osoba doświadczona może mogłabyś udzielić nam kilka cennych wskazówek od czego mamy zacząć?
Witam jest Pani wspaniałą osobą za to robi dla dzieci
Pani Aniu, ja PODZIWIAM panią za to co pani robi, tak jak napisałam bo czytałam bloga, śledzę nadal, wiem skąd się wzięło rodzicielstwo zastępcze....SZANUJĘ bo każde dziecko powinno mieć mamę i tatę którzy je kochają a każdy rodzic, który dziecka pragnie-powinien je mieć 
Witam serdecznie... chciałam tylko napisać że czytam Pani blog od jakiegoś czasu i zawsze bardzo to przeżywam.. a dziś bardziej rozumiem co to strata..
Witam Panią, trafiłam na Pani bloga czytając jeden z komentarzy o wielkości rodziny i sama marze o takiej gromadce dzieci…
Pani historia dodaje mi sił, dziękuję że jest ten blog…
Dzień dobry, od jakieś czasu śledzę Pani bloga i postanowiłam napisać że jest Pani wyjątkowa i wpisy jakie Pani dokonuje dają mi sile i nadzieje, ze wszystko w życiu jest jeszcze możliwe. Ja od roku walczę z rakiem, właśnie jestem w szpitalu i biorę chemię….
To dzięki Tobie i Twojemu blogowi jakoś się podniosłam po stracie dziecka…Dziękuję
Przeczytałam ciut o Tobie…łza się w oku kręci…wielki szacun dla Ciebie. Postanowiłam Cię bliżej poznać bo czuję, że warto…

Dziękuję Wam za każdą wiadomość, a wraz z nią za każde ciepłe słowo. Przez ten rok poznałam wielu wspaniałych ludzi. Wielu z Was zaufało mi, powierzając mi swoje historie, swoje smutki, ale i radości.
Jestem dumna z tego, że mogłam Was poznać, że mogłam być dla niektórych wsparciem i podporą w trudnych dla Was chwilach.
Ten blog to kolejne moje dziecko. Mocno wierzyłam w nie od początku, tak jak w każde z moich dzieci i może dlatego się udało.
To nie tylko moja zasługa, ale każdego z Was, odbiorców moich tekstów.
Cieszę się jeszcze z jednego powodu. Tematy, o których piszę, nie należą do „łatwych” i często też „przyjemnych”, ale mimo to chcecie o nich czytać, chcecie o nich mówić i tym samym na co dzień dajecie przykład, że to tematy ważne.
Dziękuję i z tego miejsca ściskam Wam mocno i wysyłam całe 2000 uśmiechów, tyle ilu Was tutaj, przez ten rok przybyło 
Aaaa i jeszcze jedno….Życzę Wam i sobie kolejnych wspólnych lat, tutaj na blogu i nie tylko, bo ten wirtualny świat okazuje się dla mnie coraz bardziej realny, chociażby przez szereg inicjatyw, które się tutaj zrodziły i zapewne jeszcze zrodzą.
Historia moja, moich dzieci a teraz i bloga, jest dowodem na to, że warto wierzyć w marzenia i do nich dążyć. Warto stawiać sobie cele, czasem niemożliwe do pokonania  i uparcie się ich trzymać.
Warto!!! :*
P.S. W przygotowaniu kolejny konkurs, który tym razem zbiegnie się z naszymi pierwszymi urodzinami  Ściskam Was mocni i jeszcze raz dziękuję :*

 



Facebook