dążenie do macierzyństwa

Kiedy małe rączki ściaskają tak mocno... (Dodano 2017-09-05 18:22:58)

Kiedy małe rączki ściskają tak mocno…
Byłam dzisiaj świadkiem przejawu ogromnej miłości, takiej bezwarunkowej i  szczególnej.
Niby oczywistej, bo matczynej i ojcowskiej, ale mimo to chwyciła mnie za serce równie mocno, jak rączki Krzysia, kiedy przytuliłam go do siebie.
Takie uczucie, o tak wielkiej sile, wbrew pozorom nie dla wszystkich jest oczywiste, biorąc pod uwagę na przykład historię moich dziewczynek, ale to nie o nich Wam dzisiaj opowiem.
Dzisiaj przeczytajcie historię Krzysia, dzielnego wojownika, który mając zaledwie pięć miesięcy potrafił zaskarbić sympatię tysiąca ludzi. Ludzi, którzy pomogli i cały czas pomagają.
W miejscowości Brzezie, koło Gostynia, w spokojnym domku, razem z rodzicami i dwoma siostrami mieszka mały królewicz.
Cudowny chłopiec, który wodzi za każdym dźwiękiem, dotyk odwzajemnia mocnym uściskiem a swoją powierzchownością , choć jeszcze tak kruchą i małą, mógłby skraść niejedno serce. 
Krzyś pewnie dlatego jest tak wrażliwy na bodźce dookoła, bo nigdy nie będzie dane mu tego wszystkiego zobaczyć.
„Mój synek nigdy nie zobaczy świata. Nie ujrzy twarzy tych, którzy kochają go najbardziej na świecie. Nie pozna, co to kolory, nie zobaczy, jak wygląda niebo…” – mówi Asia, mama Krzysia.
„Przez puste otwory, w których powinny być gałki oczne, jego czaszka coraz bardziej się deformuje. Wkrótce zajdą nieodwracalne zmiany. Mózg zostanie uszkodzony, a mój maleńki synek będzie skazany na niepełnosprawność… Jedyny ratunek to jak najszybsze wszczepienie specjalistycznych implantów. Bez nich Krzyś nie ma żadnej szansy…” – dodaje.
To spotkanie jest dla mnie  szczególne. Doskonale rozumiem o czym mówią rodzice, którzy musieli „zawalczyć” o dziecko, o dzieci…bo i historia sióstr Krzysia, to historia walki, która zaczyna się już w okresie ciąży.
Kończy się szczęśliwie, ale zanim dziewczynki pojawiają się z mamą w domu, ta przechodzi piekło. Nie wie czy dziewczynki przeżyją. Tata Rafał czule wspomina, że jedna z nich była tak malutka, że mieściła mu się na dłoni.
W trakcie rozmowy okazuje się, że Joasia – ta krucha istotka, po traumatycznych przeżyciach w okresie  pierwszej ciąży, traci  kolejną i po raz kolejny zostaje wystawiona na próbę.
Pytam: „Co wtedy czułaś?” , choć doskonale wiem, co mi odpowie, ponieważ właśnie w tym momencie w mojej głowie pojawiają się migawki wspomnień, kiedy to ja walczyłam o swoje dzieci.
„Dlaczego to mnie spotkało?” – odpowiada.
To pytanie jakże często pojawia się na wielu portalach  poświęconych tematowi straty, także matki, które stykają się z chorobą swojego długo wyczekiwanego dziecka, często pytają….dlaczego on/ona, to takie niesprawiedliwe…
To pytanie Asia zadaje sobie ponownie kiedy rodzi się Krzyś.
Obie wiemy, że nie znajdziemy  odpowiedzi, że musimy pogodzić się z tym, co przyniósł los, także wtedy, jeśli nie przynosi tylko „zdrowych” rozwiązań. Wiemy, że musimy nieść ten ból ze sobą całe życie i nie poddać się jemu w żaden sposób.
W Asi jest jeszcze dużo emocji, dużo żalu i buntu wobec Boga. To minie. Czasem jednak ten proces trwa latami.
Życzę  Tobie, kochana Asiu,  byś te łzy w oczach, które mimo woli przebijają Twój uśmiech, potrafiła zamienić na łzy radości.
One  jeszcze przyjdą… Gwarantuję Ci to …jeszcze zapłaczesz ze szczęścia - kiedy będziesz dumna z pierwszych osiągnięć syna.
 Zapłaczesz tymi łzami, bo będziesz wiedziała, że to,  z czym sobie poradził, czemu podołał, to nie tylko jego zasługa, ale też Twoja i Twojego męża. 
„Musimy o niego zawalczyć” – powiedział dzisiaj Rafał.
Asiu, masz ogromne szczęście. Stoi przy Twoim boku dzielny mężczyzna, który nie pozwoli by Tobie, Waszym dzieciom, stała się krzywda. Będzie o Was walczył ile mu starczy  sił i nie ważne dla niego, z kim przyjdzie mu tą walkę stoczyć. Z Waszych opowieści wynika, że już nie raz mieliście okazję się o tym przekonać.
Masz przede wszystkim ogromne szczęście, bo pomimo przeciwności losu, Twoje dzieci są przy Tobie.
Dla jednych szczęściem jest mieć zdrowe dzieci, dla Was Bóg widocznie wybrał inny plan.
Waszym szczęściem będzie okazana miłość, będzie każdy gest, dzięki któremu Krzyś pozna świat. Będzie satysfakcja, że daliście radę tego dokonać i że dzięki temu Krzyś, bez niczyjej już wtedy pomocy, będzie mógł wejść w dorosłość.
Z taką determinacją, jaka jest w Was, jesteście to w stanie osiągnąć.  Jesteście w stanie dokonać rzeczy wielkiej. Waszym zadaniem jest  zatem być, nie tylko rodzicami, ale też, jak to mówicie, oczami dla Krzysia, bo ich akurat mu brak. Jestem pewna, że jakąkolwiek inną niepełnosprawność, potraktowalibyście tak samo dzielnie i walecznie.
Jestem z Was dumna i cieszę się, że mogłam Was poznać, a Krzysiowi mogę tylko pogratulować tak wspaniałych rodziców.
Krzyś, kiedy rozmawiamy, leży grzecznie  obok i przysłuchuje się uważnie, ale kiedy głodnieje,  głośno nas o tym powiadamia… zdałam sobie właśnie wtedy sprawę, że rozmawiamy już dość długo, a w szkole czekają na mnie moje dzieci. Też przez wielu oceniane jako „inne”, bo nie moje, biologiczne.
Tej „inności” czasem boimy się za bardzo, a często po prostu, czy chcemy, czy nie, staje się ona naszą rzeczywistością. I tak nam ją przysłania, że dociera do nas fakt,  że innej jej nie chcemy, bo taką właśnie INNOŚĆ kochamy bezgranicznie. Uczymy się z nią żyć i dochodzimy do wniosku, że wychodzi nam to całkiem nieźle. Tak jak Wam kochani rodzice Krzysia, opieka nad nim.
Nie obawiajcie się już więc prosić o pomoc dla swojego dziecka, nie zważajcie na jakiekolwiek złe opnie. Jest wokół wielu ludzi, którzy Wam pomogą.
Tęczowa Armia, portal siepomaga, przeróżne fundacje  i wielu, wielu innych, dla których priorytetem jest niesienie pomocy dla tych, którzy jej potrzebują.
Was wszystkich tutaj obecnych, na co dzień na moim blogu, ale także i tych, którzy są tutaj tylko chwilę, również proszę o pomoc dla tego cudownego chłopca…

 

https://www.siepomaga.pl/krzys-wendzonka


Można również przekazać darowiznę lub 1% podatku na konto Fundacji Polsat, której Krzysiu jest podopiecznym:
PLUS BANK S.A. O/WARSZAWA
21 1680 1248 0000 3333 4444 5555
Tytuł przelewu: WENDZONKA KRZYSZTOF 5882
Zapraszamy również do śledzenia profilu „Tęczowa Armia – Pomagamy” na Facebooku.

 

 





Powodzenia i ściskam mocno :) (Data zamieszczenia: 2017-10-13 18:50:56)



Bardzo dobry artykuł. Życzę Pani wszystkiego dobrego. (Data zamieszczenia: 2017-09-06 03:52:38)

Facebook