strata dziecka


Wpis Walentynkowy (Dodano 2018-02-14 16:56:44)

Długo zastanawiałam się jak powinien na moim blogu wygladac walentynkowy wpis.
Dlaczego? Już piszę...
14 lutego to, jak wszycy wiemy, święto zakochanych, ale tak się składa, że to także rocznica śmierci mojego syna Adasia.
Myslałam zatem długo co powinnam napisać...
Niech ten wpis będzie zatem przesłaniem dla tych, którzy, z różnych powodów, nie są w ten dzień szczęśliwi.
Ja, jedenaście lat temu, w ten właśnie dzień, też nie byłam. Mało tego, byłam wręcz pewna, że skończył się mój świat.
To była przecież trzecia moja ciąża i trzecie dziecko, do którego nie mogłam się nawet przytulić.
Dziecko, które urodziło się zaledwie dwa dni wcześniej, a dokładnie w święto miłości, musiało umierać.
Wtedy byłam przekonana, że nic dobrego już mnie w zyciu nie spotka, że nigdy już nie usłyszę śmiechu swojego dziecka,
nie będę widziała jak rośnie, jak radzi sobie w świecie i jak mu stawia czoła.
I wiecie co?
Pomyliłam się. Nigdy nie mów nigdy, nigdy nie zamykaj się na miłość, nawet kiedy puka do drzwi a Ty się boisz otworzyć.
Nigdy!
Dzisiaj, w to właśnie święto, obudził mnie śmiech moich dzieci, razem spędziłyśmy cudowny dzień i chyba pierwszy raz
od tylu lat, tak naprawdę zrozumiałam, że miłość to nie wszechobecne walentynkowe serduszka, które wyskakują od rana doslownie
zewsząd. To nie kwiaty kupione specjalnie z tej okazji, ale to wszystko to, co wokół, a co czasem tak trudno nam dostrzec.
Życzę Wam kochani by nie tylko ten dzień był dowodem na to, że miłość istnieje. Byście dowodami miłości byli  obsypywani
codziennie a wszystkim tym, którzy myślą, że i dla nich skończył się świat... rozejrzyjcie się wokół... może ktoś na tą miłość
czeka a Wy jesteście w stanie mu ją ofiarować.
Pozdrawiam Was gorąco :)
 



Facebook