strata dziecka


\"My - rodzeństwo utraconych dzieci również przezywamy dramat\" - jak źle mogą się czuć dzieci, których rodzice pozostają w nieustannej żałobie ... (Dodano 2017-02-23 16:20:23)

„My rodzeństwo utraconych dzieci również przezywamy dramat…” to fragment komentarza, który znalazłam pod postem dotyczącym odejścia małego aniołka na innym blogu. Jego autorką jest kobieta, która po latach postanowiła otworzyć się w tak ważnym temacie i dać świadectwo swojej wiedzy, swojego cierpienia. Cierpienia dziecka, które wychowane zostało przez mamą, która straciła kolejne dzieci.
„Nie straciłam dziecka choć również miałam zagrożona ciążę – pisze pani Edyta. Straciłam za to dwie siostrzyczki rok po roku ... urodzone w 8mcu ciąży. Ja byłam pierwsza i... powiem Wam tak ...Mama straciła córeczki i tak utonęła emocjonalnie, że dla mnie tych pozytywnych doznań niewiele zostało. Zawieszona między realiami życia, a smutkiem mamy nieprzepracowanym tkwiłam do dorosłości, aż sama musiałam pokonywać lęki dziecka odrzuconego, bo tak mi się wówczas wydawało. Wiele psychicznych cierpień doznają dzieci, które już są na świecie , a stają się niewidoczne -bo rodzic nie potrafi pogodzić się ze stratą. Nie popełniajcie błędu , chrońcie swoje dzieci narodzone przed odrzuceniem. Dzieciatka nienarodzone kochajcie mocno, ale nie mocniej niż, te co pragną Waszej czułości i bliskości. To strata całej rodziny, nie tylko matek. Nie zamykajcie się w skorupie obojętności i niemocy ...”.
To mocne słowa, ale bardzo potrzebne. Zarówno rodzice, jak i ich dzieci w sytuacji nagłej śmierci jednego z nich mogą mieć bardzo poważne problemy z dalszym funkcjonowaniem psychofizycznym. Najważniejszą negatywną emocją przeżywaną przez rodzeństwo zmarłego dziecka jest poczucie winy wobec tego, co się zdarzyło. Może wydawać się to irracjonalne, niezrozumiałe, ale właśnie dzieci, które pozostały przy osieroconych rodzicach, często czują się odpowiedzialne za śmierć siostry, brata.

 

 

„My rodzeństwo utraconych dzieci też przeżywamy dramat... konkurujemy z kimś kto jest... Wyobrażeniem Wizją Marzeniem o kimś Pięknym . Rodzice nie dopuszczają myśli, że utracone maleństwa mogłyby przeobrazić ich życie w koszmar. Stad iluzja...I gdybanie. Również  myślałam jakie byłoby moje życie z kochanymi siostrami, miałabym towarzystwo, nie odstawałabym od reszty tych co mają rodzeństwo....Tak myślałam do czasu gdy urodził się po wielu latach mój brat. Byłam już urzeźbionym psychicznie dzieckiem nijakim...I choć moja radość była przeogromna to i tak widmo ciążyło nade mną...Jako tej gorszej bo jestem, coś chcę bo przeżyłam, bo rozrabiam i nawet nie mogłam o tym z nikim porozmawiać itd. Cieszę się że dziewczynki dostały szansę mieć wsparcie, miłość osoby, która była nią przepełniona do bólu i z bólu. Wszystko rodzi się z cierpienia. Zrozumienie również ... Siebie samego po latach jako jednostki wolnej od obciążeń porównywania z duchem.” Pisze pani Edyta.
Rodzice i inni dorośli członkowie rodzin wychodzą często z błędnego założenia, że z ich dziećmi nie należy rozmawiać o przemijaniu, śmierci, sprawach trudnych i bolesnych. Takie stanowisko może wyrządzić im krzywdę, w różnych sytuacjach, które je spotykają, mogą odczuwać dezorientację, strach, dochodzić do niewłaściwych i niebezpiecznych wniosków. Czasami żałują, że to one nie umarły. Myślą, że są mniej wartościowe niż dziecko, które odeszło.
Jeśli tragedia następuje nagle, to bardzo ważny staje się sposób, w jaki pozostałe dzieci dowiadują się o tragedii. Ponadto trzeba pamiętać, aby przez cały proces żałoby – tak jak w całokształcie funkcjonowania rodziny – miały swoje „miejsce” i mogły go przebyć dokładnie tak, jak tego potrzebują. Dziecku można wytłumaczyć każde ważne zagadnienie, uwzględniając przy tym etap jego rozwoju. Bezwzględnie powinno odbywać się to w atmosferze spokoju i zrozumienia, taktownie, ale przede wszystkim szczerze. Dziecko może, jeśli tylko chce uczestniczyć i proponować rytuały żałobne, wspierać opuszczonego rodzica, tak samo jak on powinien pomagać dziecku.
Wszyscy członkowie rodziny mogą wspierać siebie nawzajem, o ile podstawą ich działania jest autentyczna miłość, którą potrafią sobie okazywać.

„Porównywanie dzieci, zwłaszcza tych co odeszły, do tych co żyją, jest jak zawieszenie na nitce nad wulkanem....wiadomo, że nitka się przepali i zginiesz...
Porównywanie Aniołka do dziecka , które żyje jest jak mówienie, że czarnego nie widzi się nocą, a albinosa w dzień...to jakbyś wskazywał różnice między leniwcem a gepardem , między niezapominajką a rosiczką.
Dziecko 3 letnie to nadal biała niezapisana kartka...dziecko 3 letnie to nadal wizja wspaniałego dorosłego człowieka...a pomyśl, że tak wcale nie musi być. Czy matki dzieci , które zeszły na złą drogę myślały o tym w ich wieku 3 lat...nie sadzę. Błędem jest IDEALIZOWANIE czegokolwiek co nigdy nie zostanie sprawdzone EMPIRYCZNIE. Żyje się  jakimś myślowym dodatkiem...zabijając zarazem,, wspaniałe TU i TERAZ,, z nowym synem/córką.  A przecież on/ona był(a) Twoim marzeniem, chciałaś go(ją) kochać ponad życie.
Pokaż to, że potrafisz uszanować inność, bo przecież on (ona)  jest zrodzony(na) z innej puli genów, będzie inny(a) - ale czy gorszy(a)...nie zakładaj już na starcie, że zrobisz mu krzywdę - jak to jesteś jego ukochana mamą. On pokłada w Tobie nadzieje , że pokażesz mu życie i ochronisz go przed złem tego świata. Dałaś mu życie i chcesz mu je odebrać za życia....czy chcesz sprawić by czuł się gorszy tylko dlatego, że jego braciszek został powołany do nieba. DLACZEGO ?????????PYTAM CIEBIE MAMO DLACZEGO MI TO ROBISZ????? ja patrzę na ciebie moimi małymi błyszczącymi oczkami i kocham Ciebie bo jesteś moja mamunią, a TY co o mnie sadzisz....czy dasz mi szansę bycia normalnym , nie żyjącym w cieniu innej osoby, CZŁOWIEKIEM????dasz...PROSZĘ...jestem inny ale nie gorszy!!!!!pamiętaj o tym”.


Kiedyś nie mówiło się otwarcie o uczuciach... Śmierć też nie jest tematem do dyskusji, mama sama potrzebowała uczucia, by ją tego nauczyć. To ja dużo czytałam, chodziłam na terapię, pragnęłam jako jej dziecko poczuć, że jednak mam matkę...Ja marzyłam...o dniu by bliskość się zrealizowała. By w końcu pozbyć się uczucia że nie jestem sierotą. To było straszne. Ja tego nie rozumiałam...przecież byłam mała, potem dorastałam w poczuciu niskiej wartości. Dziś mamy Super kontakt. Dzwonimy do siebie, rozmawiamy, dajemy całusa, chłodzimy na kawę, teatru. Stało się to w momencie, gdy zupełnie odpuściłam, bo już nie miałam sił. Pogodziłam się z tym . Wcześniej jednak metodą zdartej płyty mówiłam o sobie, o tęsknocie...W końcu nawet na jakiś czas zupełnie utraciliśmy kontakt. To od rodziców zależy co się dzieje z ich pociechami, bo oni są dorośli i świadomi bardziej niż dzieci. To rodzic ma kochać i uczyć się tego. Nic w życiu Nie przychodzi łatwo, a już na pewno nie nauka o samym sobie. Choć czasem niepojęte są uczucia lęku i straty, trzeba walczyć. Nie wolno zaniedbywać tych co żyją. Oni też i potrzebują wsparcia. Ile lat przeszło nam między palcami. Dziś sama jestem mamą dwóch cudownych córek. Uczyłam je od zawsze czułości, bliskości choć sama tego nie miałam. Skąd to się wzięło -z pragnień. Mój sukces... Wspaniale jest gdy przytulają się i mówią Mamusia kochamy Cię, rano wita mnie czuły SMS . Nasze życie nie było lekkie, ciągle jakiś cios spadał na naszą rodzinę. Ale ja wiem ,że dzięki wielkiej miłości daliśmy radę przebrnąć przez wszystkie burze. Mogłam się przecież wycofać, mogłam się poddać, też nie było mi lekko emocjonalnie. Jednak usilnie pracowałam nad sobą. Najpierw sama, potem dopiero przy pomocy innych ludzi. Jednak oni tylko potwierdzali, że mój kierunek samodoskonalenia i samouzdrawiania jest dobry. Zachęcam więc mamy do pracy nad emocjami. Zachęcam do bliskości właśnie w chwilach goryczy. To cementuje. Taka rodzina ma szansę przetrwać wszelkie kataklizmy. Praca zaczyna się od siebie samego...
To piękne słowa i wiele mówią. Dziękuję pani Edyto.
Ja od siebie dodam jeszcze, że kluczowym jest fakt, że aby móc pomagać rodzicom pogrążonym w żałobie, należy świadomie odpowiadać na ich potrzeby i oczekiwania. Osoby osierocone nie powinny same dążyć do przezwyciężania kryzysowej sytuacji. Trzeba im to umożliwić, gdyż stracili dziecko, którego żadne inne im nie zastąpi. Im większa świadomość społeczeństwa w tym temacie, tym łatwiejsza staje się droga, kiedy ktoś z naszych bliskich zostanie dotknięty taką tragedią.



Facebook