strata dziecka


Pochówek dziecka - dylematy moralne i prawne z nim związane... (Dodano 2017-01-12 21:05:15)

 

Pochówek dziecka - dylematy moralne i prawne z nim związane.

 

Burza zaczęła się od tego wpisu na fb.

 

Jego autorem jest zrozpaczony rodzic, który w swoim cierpieniu, został postawiony przed jakże innym, zgoła odmiennym od ogólnie przyjętych norm i standardów, zachowaniem.

 

Było one efektem ( to zachowanie) chęci ustalenia podstawowych spraw związanych z pochówkiem pięciotygodniowego dziecka, które odeszło nagle we wigilijny poranek. Do tej pory nie ustalono jeszcze konkretnej przyczyny śmierci dziecka, ale nie o tym chciałabym dzisiaj napisać.

 

Każdy Aniołkowy rodzic, w obliczu tak wielkiej tragedii, oczekuje wsparcia. Nie tylko od najbliższych, ale również od osób, które pomagają, albo które powinny  w czasie trwania żłoby, pomóc. I mowa tutaj nie tylko o osobach odpowiedzialnych za urzędowe formalności, ale także takich, jak ksiądz, psycholog itd.

 

 Ponieważ wokół tej sprawy nadal wrze, postanowiłam znaleźć dla Państwa kilka przepisów, które pomogą to wszystko usystematyzować i dać jeszcze szerszy ogląd na sprawę. Nie dotyczy już ona bowiem tej konkretnej rodziny, sytuacji, ale ogólnego postrzegania tych ważnych kwestii, które prędzej czy później dotkną każdego z nas. Kwestie te dotyczą pochówku najbliższych nam osób i spraw z nim związanych. Nie tylko natury organizacyjnej, ale przede wszystkim psychologicznej, emocjonalnej.

 

 

 

Zgodnie z art. 10 ustawy z dnia 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych:

 

 

 

„1. Prawo pochowania zwłok ludzkich ma najbliższa pozostała rodzina osoby zmarłej, a mianowicie:

 

1) pozostały małżonek(ka),

 

2) krewni zstępni,

 

3) krewni wstępni,

 

4) krewni boczni do 4 stopnia pokrewieństwa,

 

5) powinowaci w linii prostej do 1 stopnia. Prawo pochowania zwłok osób wojskowych zmarłych w czynnej służbie wojskowej przysługuje właściwym organom wojskowym w myśl przepisów wojskowych.”

 

 

 

Prawo pochowania zwłok osób zasłużonych wobec Państwa i społeczeństwa przysługuje organom państwowym, instytucjom i organizacjom społecznym. Prawo pochowania zwłok przysługuje również osobom, które do tego dobrowolnie się zobowiążą”.

 

 

 

Możność pochowania zmarłego jest własnym dobrem osobistym członków jego najbliższej rodziny, jako wartość świata uczuć i życia psychicznego każdego człowieka. W doktrynie i orzecznictwie dobro to definiowane jest jako kult pamięci osoby zmarłej. Pojęcie to obejmuje szereg wolności przysługujących człowiekowi, wypływających ze sfery uczuć i odnoszących się do postaci osoby zmarłej, a dotyczących m.in. pochowania zwłok w określony sposób i w określonym miejscu (por. A. Szpunar, Ochrona prawna kultu osoby zmarłej, „Palestra” 1978, nr 8, str. 29, oraz wyroki Sądu Najwyższego z dnia 12 lipca 1968 r., sygn. akt I CR 252/68, OSNCP 1970/1, poz. 18, i z dnia 10 lutego 1975 r., sygn. akt II CR 851/74, OSPiKA 1977/1, poz. 4). Uprawniony z tytułu dobra osobistego (a więc prawa o charakterze niemajątkowym) nie może zostać go pozbawiony i to nawet przez zmarłego za jego życia.

 

Nie trudno jest dotrzeć do  tych informacji i nie trudno z nich wywnioskować, że jak stwierdzono powyżej: możliwość pochowania zmarłego jest własnym dobrem osobistym członków jego najbliższej rodziny, a co za tym idzie, rodziców również. W określony sposób i w określonym miejscu – stanowią przepisy.

 

Niestety parafia której sprawa się tyczy  nie jest jedyną, w której wewnętrzne ustalenia przeważają nad ściśle określonymi przepisami prawa.

 

Moje dzieci również spoczywają w rodzinnym grobie na cmentarzu tejże parafii, ale sprawy związane z pochówkiem, jego przebiegiem  i opłatami, załatwialiśmy jeszcze za czasów ówczesnego, nieżyjącego już księdza.

 

Ksiądz za pierwszym, jak i za drugim razem, zostawił nam prawo wyboru i możliwość pochowania naszych dzieci w rodzinnym grobie.

 

Co zatem kierowało poczynaniami księdza w tym konkretnym przypadku?  Może kwestia tego, że dziecko nie było jeszcze ochrzczone? Niestety byłoby to kolejnym przykładem indywidualnych poczynań duchownego, ponieważ co do tej kwestii również Kongregacja stanowi określony typ zachowań.

 

Moje dzieci zostały ochrzczone jeszcze w szpitalu, przez pielęgniarkę.  Jak natomiast ma się sprawa, gdyby tego nie zrobiono?  Otóż, okazuje się, że w przypadku tak małego dziecka, nie ma to aż tak wielkiego znaczenia.

 

W tym temacie wypowiedziała się Międzynarodowa Komisja Teologiczna, która działa w ramach Kongregacji Nauki Wiary, przygotowując dokument pt. „Nadzieja zbawienia dla dzieci zmarłych bez chrztu”. W oparciu o ten dokument Rada Naukowa KEP, po zaciągnięciu opinii profesorów teologii, reprezentujących różne środowiska uniwersyteckie w Polsce, sformułowała następujące stanowisko odnośnie wspomnianej materii, które kończy się następującym wnioskiem:

 

„W takim kontekście historiozbawczym należałoby uznać, że dzieci umierające bez Chrztu zostają uwolnione od grzechu pierworodnego za pośrednictwem pragnienia Chrztu, zawartego w akcie wiary Kościoła, wyrażonego w jego modlitwie wstawienniczej o zbawienie wszystkich. Ponieważ każdy sakrament dokonuje się w wierze Kościoła, który go sprawuje z mandatu Chrystusa, także sakrament Chrztu dzieci jest sprawowany w tej wierze i dlatego nie widać rozumnych podstaw dla wyłączenia dzieci nieochrzczonych z powszechnej zbawczej woli Boga, która obejmuje niechrześcijan dorosłych, o których mówi Sobór Watykański II w LG n. 16. Skoro zbawcza łaska Chrystusa obejmuje wszystkich, którzy "bez własnej winy nie znając Ewangelii Chrystusowej i Kościoła Chrystusowego, [...] mogą osiągnąć wieczne zbawienie i Opatrzność Boża nie odmawia koniecznej do zbawienia pomocy takim, którzy bez własnej winy w ogóle nie doszli jeszcze do wyraźnego poznania Boga, a usiłują, nie bez łaski Bożej, wieść uczciwe życie" (tamże), to tym bardziej weryfikuje się to w odniesieniu do niewinnego dziecka.

 

Śmierć małego dziecka jest sprawą wyjątkową i traumatyczną dla najbliższych. Kapłani ze swej strony, poprzez sposób odprawienia pogrzebu takiego dziecka, również wcześniej urodzonego lub płodów poronionych - ochrzczonych lub nie - powinni z jednej strony ukazywać naukę Kościoła o szacunku dla każdego poczętego życia, a z drugiej mieć na uwadze ból i cierpienie rodziców.

 

No właśnie!

 

Kapłan, chociażby przez szacunek do życia, powinien ukazywać naukę Kościoła.

 

Nie wiem jaki jest Państwa stosunek do Kościoła, wiem jednak jedno: Kościół Katolicki powinien przede wszystkim wspierać swoich wiernych, poprzez naukę, którą przekazuje. Nie tylko teoretyczną, ale także przez praktyczne działania. Powinien w swoich poczynaniach mieć na uwadze przede wszystkim człowieka, z jego zaletami, ale i wadami. Również z jego bezradnością, czasem, a nawet często wynikającej z obecnej sytuacji życiowej, która dziś jest taka, ale jutro może już być inna. I to on, jako osoba duchowna, w początkowej fazie żałoby powinien dać największe wsparcie.

 

Jeśli chodzi natomiast o kwestie finansowe, bo one stały się tutaj chyba źródłem i całym konsensusem sporu, ciężko jest dokładnie określić ile powinna tak posługa kosztować bo przysłowiowe „co łaska” będzie przecież dla każdego znaczyło inną kwotę.

 

„Najwięcej kosztuje pogrzeb - nawet 2 tysiące. Najgorzej jest po wsiach, bo tam ślub, pogrzeb, chrzciny to imprezy o charakterze prestiżowym. Należy się pokazać, by uniknąć opłotkowego sądu: dziadostwo” - pisze Tygodnik Powszechny.

 

Wśród komentarzy „zatroskanych” parafian, można było odczytać chęć niesienia pomocy finansowej zrozpaczonym  rodzicom. Jedna z pań pisała (czas przeszły, bo równie szybko jak się komentarz ukazał, tak szybko zniknął) co by z chęcią dołożyła do pochówku ze swojej skromnej renty. Litości!

 

Ci ludzie przecież nie migali się, kolokwialnie mówiąc, od zapłaty. Prosili tylko by tą płatność przeciągnąć w czasie. Przecież oni mają najbliższych, którzy na pewno pomogliby w tej kwestii. Nie chodziło zatem o problem z zapłatą, ale o zasady, których powinno się w codziennym życiu przestrzegać.

 

Chodziło o zwykłą ludzką przyzwoitość, której, niestety, w postawie duchownego, zabrakło. Jak się później okazało, nie tylko w tej sprawie.

 

To miejsce, ta parafia, jest i będzie, szczególnie mi bliska. Tam zawsze już będą spoczywać moje dzieci i moja rodzina.  Tam znajduje się rodzinny dom mojej mamy i mam tym samym z tym miejscem i z ludźmi, którzy tam mieszkają, mnóstwo wspomnień. Dobrych wspomnień.

 

Tym bardziej mi przykro, że ludzie tam się tak podzielili, bo nie taki obraz, tych sąsiadujących ze sobą wsi, pamiętam. Czasem jednak jest tak, że jedna osoba, jedno zdarzenie, stanie się zarzewiem konfliktu, który z czasem osiąga już taka skalę, że trudno nad nią zapanować.

 

Życzę Wszystkim, którzy są w centrum tego sporu, oraz tym, którzy  wypowiadają się  za pośrednictwem innych, byście odnaleźli zrozumienie, a ludziom odpowiedzialnym za to wszystko, by doszli do konstruktywnych wniosków i potrafili wyciągnąć rękę…do zgody…

 

Rodzicom małego Aniołka życzę by w tym całym zamieszaniu wokół tej sprawy, znaleźli spokój i współodczuwanie.

 

I chodź życie nie będzie już nigdy takie samo, życzę Wam byście w całej tej tragedii nigdy nie zwątpili w siebie i byli jeden dla drugiego ogromnym wsparciem.

 

Dla Ciebie Aniołku….Śpij dobrze…kiedyś wszyscy się tam spotkamy…..

 

O sprawie przeczytacie Państwo m. inn. tutaj: elka.pl/content/view/82649/80

 



Facebook