Archiwum

Pamięć o bliskich w Dniu Wszystkich Świetych... (Dodano 2016-10-31 16:55:31)

Jan Twardowski "Żal" [fragm.]
Żal że się za mało kochało
Że się myślało o sobie
Że się już nie zdążyło
Że było za późno….


Współcześnie dni pamięci o zmarłych obchodzimy raz w roku, zgodnie z zaleceniami Kościoła katolickiego, choć w niektórych regionach Polski, np. na Podhalu, można odnaleźć w zachowanej obrzędowości zadusznej ślady dawnych wyobrażeń i zwyczajów.
Ponieważ dokładnie rok temu w okresie Wszystkich Świętych tam właśnie przebywałam, dzisiaj właśnie opowiem Wam o tym miejscu, przepełnionym tradycją i skłaniającego do zadumy.
Dla nas, Aniołkowych rodziców, okres poprzedzający Wszystkich Świętych, jak i dzień zaduszny, jest czasem pogłębionej żałoby. W tym okresie bowiem brakuje nam naszych dzieci jeszcze bardziej dosłownie niż zazwyczaj. Obserwujemy to wszystko, co się wokół dzieje, choć czasem jest to czysta komercja, nie mająca nic wspólnego z poszanowaniem pamięci o zmarłych. Wokół cmentarzy skupiaja się nie tylko ludzie, którzy pojawiają sie tam raz do roku, ale tez i tacy, którzy w tym dniu próbują zarobić na wszystkim, co blizej lub dalej związane z tym świętem. Ciężko w tym tlumie czasem nawet skupić się i odnaleźć myśli.
W codziennym pędzie, na co dzień, jednak  nie mamy czasu  nad tym rozmyślać, dlatego ten właśnie czas, kiedy mamy troszkę więcej wolnego,  skłania nas nieco częściej  do myślenia o zmarłych i zadumy nad życiem, niekoniecznie jednak  na cmentarzu.

Próbuję przez ten post pokazać, że pamięć o bliskich nam zmarłych jest w nas samych tak zakorzeniona, że możemy ją pielęgnować w każdym zakątku kraju, w każdym jego miejscu i w momencie, kiedy bedziemy czuli taką potrzebę.
W zeszłym roku po raz pierwszy wybraliśmy się z rodziną w inne miejsce niż na cmentarz, na którym spoczywają nasze dzieci. Odwiedziliśmy po raz kolejny naszą górską przystań u Bożeny i Ryśka w Zakopanem. Czy żałuję, że nie było mnie akurat tego dnia przy grobie moich dzieci w Oporowie? Nie. Mimo, że bardzo tęskniłam. Nie wiem czy gdyby nie było tam innych członków mojej rodziny i wiedziałabym, że nikt przy grobie nie stoi, nie byłoby mi przykro jeszcze bardziej. Nie czułam jednak z tego powodu wiekszego ciśnienia czy zakłopotania, choć myslałam w tym dniu o moich synach przez cały czas.
Dawniej wierzono, że dusze ludzi, którzy odeszli, przebywają w tych dniach wśród żywych. Dlatego zapraszano zmarłych do ich ziemskich domów, zostawiając na noc uchylone furtki i drzwi.
Powszechne było przekonanie, że odczuwają oni głód i pragnienie. W XIX wieku w przeddzień Dnia Zadusznego pieczono pierogi i chleby, gotowano bób, kaszę, a na wschodzie Polski kutię – potrawy te zostawiano wraz z wódką na stole jako poczęstunek dla dusz zmarłych. Wieszano też czysty ręcznik, obok stawiano mydło i wodę, „aby przechodnie dusze mogły się obmyć”. Tego dnia zakazane było szycie, przędzenie, prasowanie, rabanie drewna i wylewanie brudnej wody przez próg.
Ludzie przekazywali sobie opowieści o spotkaniach z duszami zmarłych, które błąkały się po lasach, a od zmierzchu po cmentarzach i w pobliżu kościołów. Szczególnie niebezpieczne były dusze potępionych, które straszyły przy mostach, młynach, na rozstajach dróg. Wierzono, że istnieje silny związek  miedzy światem żywych i światem umarłych, a dusze mogą obcować z żyjącymi. Zaduszki rozpoczynały czas niezwykły, naznaczony intensywnymi kontaktami z mieszkańcami zaświatów, którzy mogli pomóc ludziom w ich działaniach, ponieważ byli uważani za opiekunów urodzaju i gwarantów dobrobytu.
Uroczystości Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny zostały wprowadzone do liturgii Kościoła powszechnego w średniowieczu (IX-XI w.) Dzień 1 listopada poświęcono zmarłym zbawionym, a 2 listopada tym, których dusze „mogą być zbawione dzięki jałmużnie i modlitwom”.
 Nikt z bywających w Zakopanem turystów nie zaniedbuje odwiedzenia jednej z najsłynniejszych nekropolii polskich - Starego Cmentarza na Pęksowym Brzyzku. Nazwa wywodzi się od góralskiego słowa "brzyzek", określającego skrawek gruntu na brzegu posiadłości i nazwiska Pęksa.
Malowniczo położony na początku zakopiańskiej starówki - ulicy Kościeliskiej, opodal Starego Kościoła parafialnego, o każdej porze roku przyciąga gości. Przychodzi się tutaj nieraz jak z wizytą do dobrych znajomych. Nie ma tutaj napuszonej, drętwej atmosfery odświętnego tragizmu, właściwej dla wielu renomowanych cmentarzy. Może dlatego, że wiele pochowanych tutaj osób żyje ciągle w naszych wspomnieniach, w anegdotach, w swoich dziełach literackich i plastycznych, w książkach, artykułach, filmach - cmentarz ten wcale nie jest smutny, nie czuje się na nim przytłaczającej myśli o śmierci, o bezpowrotnym odejściu.
 Od zbiegu Krupówek i ulicy Kościeliskiej idziemy na zachód, w stronę, gdzie widnieje sylwetka drewnianego kościółka. Teren przykościelny mieści, prócz cmentarza niewielką kapliczkę Gąsieniców, obok której po kamiennych żabieńcach prowadzi droga na cmentarz. Idziemy tutaj przez teren, w którym jeszcze na długo przed utworzeniem cmentarza chowano niekiedy ludzi. Zatrzymujemy się przed bramą wejściową, obok której znajdują się dwie drewniane tablice. Jedna z nich przytacza rozporządzenie wojewódzkiego konserwatora zabytków z 1931 r., uznające Stary Cmentarz za zabytek narodowy. Druga zawiera motto, przypisywane francuskiemu marszałkowi Ferdynandowi Fochowi: "Ojczyzna to ziemia i groby. Narody tracąc pamięć, tracą życie". I uwaga, dodana przez proboszcza Jana Tobolaka: "Zakopane pamięta". Obok nich na murze jest kamienna tablica poświęcona tatrzańskim kurierom działającym w latach 1939-1944.
Stary Cmentarz założony został około 1850 roku na gruncie ofiarowanym parafii przez właściciela okolicznego terenu - Jana Pęksę, staraniem pierwszego zakopiańskiego proboszcza, Józefa Stolarczyka, niebawem po objęciu przezeń zarządu parafii. Nakłonienie zakopiańczyków do korzystania z cmentarza przy ul. Kościeliskiej nie było zresztą sprawą prostą: wielowiekowe przyzwyczajenie do grzebania zwłok w Chochołowie (wcześniej - w Czarnym Dunajcu) i Białym Dunajcu, gdzie były wcześniej założone parafie, było bardzo silne. Nadto pochówek w sąsiednich wioskach był... tańszy niż w nowo założonej, pozostającej na dorobku parafii zakopiańskiej.

    Ksiądz Stolarczyk usilnie zabiegał o zmianę tego nastawienia, dbał o wygląd cmentarza, nawet sam - co skwapliwie odnotował w "Kronice parafii zakopiańskiej" - sadził piękne modrzewie, ocieniające bramę wejściową. Był także pomysłodawcą muru cmentarnego, wybudowanego na wzór widzianego przezeń jakiegoś cmentarza w Italii.

    Obecny wygląd muru cmentarnego pochodzi z lat pięćdziesiątych XX wieku, kiedy to w stulecie istnienia cmentarza ksiądz Tobolak przeprowadził jego renowację, wzbogacając go o kilkanaście płaskorzeźb, wykonanych w szkole plastycznej pod kierunkiem Antoniego Kenara.
Dziś, już bardziej świadomi, choć nieliczni z nas jeszcze w bardzo głębokim uszanowaniu tradycji, w strojach ludowych, wyruszymy na cmentarz. Właśnie taki obrazek został mi w pamięci z zeszłorocznego pobytu w Zakopanem.
Dziś kochani większość z nas pójdzie na cmentarz by przy grobie swoich bliskich zapalić ognie na grobach. Są one wyrazem naszej pamięci o tych, którzy odeszli, pamiętajmy też o tych nieznanych i opuszczonych. Kiedyś wierzono, że ogień potrzebny był zarówno umarłym, jak i żywym. Jednych oczyszczał, drugich ogrzewał i zabezpieczał przed złymi i złośliwymi istotami z tamtego świata.
Kochani gdziekolwiek jednak jesteśmy w wiekszości zaobserwować możemy ogromną dbałość o miejsca pochówku naszych bliskich. Wydaje mi się, że odzwierciedla to głęboko utrwaloną pamięć o przodkach. A pamięć owa to nic innego, jak przedłużenie życia rodziny, miasta, wsi, narodu.
Chciałabym by dzisiaj wszystkie Aniołkowe mamy, gdziekolwiek przebywają, w Wielkopolsce, na Mazowszu czy na Podhalu, lub w jeszcze innym rejonie kraju,  choć na chwilę w tym wielkim smutku i  żałobie, spróbowały znaleźć ukojenie we wspomnieniach o bliskich, których już nie ma. Zastanówmy się co chcielibyśmy im powiedzieć , a czego, z różnych przyczyn nie zdążyliśmy zrobić. Stańmy nad grobem i z pokorą  przyjmijmy to, co ofiarował nam los, komunikując się w myślach z najbliższymi.
Ta sentymentalna podróż po Zakopanem jest tylko przykładem mojej zeszłorocznej wędrówki, która w rezultacie i tak zaprowadziła nas na cmentarz. Miejsce pełne wspomnień, poszanowania tradycji i ludzi…tych, których już nie ma i tych, którzy przyszli w tym dniu pokłonić się nad życiem…w obliczu śmierci, wszyscy jesteśmy równi … żyjmy więc tak, by nie było żal, że się za mało kochało, by się jeszcze zdążyło i by nie było za późno….

 





My stracilismy coreczke w miesiacy ciazy :( (Data zamieszczenia: 2017-11-16 13:51:10)



Piekna dziewczyna wspaniala opowiesc tylko szkoda ze nie z happy endem az żal :( Jest teraz pieknym Aniolem :) (Data zamieszczenia: 2017-11-16 13:49:33)



.. złoszczę sie że jest 1 listopada .. złoszczę że jest dzień dziecka .. nienawidzę dnia matki.. Aniołkowa mama brzmi tak dumnie ... Jednak nie pomaga w złości żalu i smutku który noszę w sobie .. już 4 lata .. a boli bardziej i bardziej ... Jonasza nie ma a ja codziennie muszę udawać że daje radę.. że trzeba żyć dalej .. że czas leczy rany ... Uśmiechać .. gdyby nie osoby które są przy mnie .. które są pomimo że straciłam wiare w ludzi .. już by mnie nie było .. bo masz rację .. Aniolkowe mamy nie boją się śmierci ... Pozdrawiam Aniu.. i dziękuję za te piękne słowa.. tak bardzo moje... (Data zamieszczenia: 2017-11-01 11:17:57)



Życzę zdrowia i spełnienia wszystkich marzeń zwłaszcza daru potomstwa. Jestem pełen podziwu dla Pana. Powodzenia dla całej Waszej rodziny Panie Zbyszku! (Data zamieszczenia: 2017-10-23 07:01:49)



Powodzenia i ściskam mocno :) (Data zamieszczenia: 2017-10-13 18:50:56)



Tak, pomimo przeróżnych perypetii, nadal jest ... (Data zamieszczenia: 2017-09-09 23:05:24)



Co z najmłodszą dziewczynką, bo widzę, że wpis jest z zeszłego roku? nadal jest przy biologicznej matce? (Data zamieszczenia: 2017-09-09 14:57:16)



Bardzo dobry artykuł. Życzę Pani wszystkiego dobrego. (Data zamieszczenia: 2017-09-06 03:52:38)



http://20mg-cheapesttadalafil.com/ - 20mg-cheapesttadalafil.com.ankor 20mg-cheapesttadalafil.com.ankor http://20mg-cheapesttadalafil.com/ (Data zamieszczenia: 2017-08-26 03:43:43)



http://20mg-cheapesttadalafil.com/ - 20mg-cheapesttadalafil.com.ankor 20mg-cheapesttadalafil.com.ankor http://20mg-cheapesttadalafil.com/ (Data zamieszczenia: 2017-08-26 03:24:38)



http://20mg-cheapesttadalafil.com/ - 20mg-cheapesttadalafil.com.ankor 20mg-cheapesttadalafil.com.ankor http://20mg-cheapesttadalafil.com/ (Data zamieszczenia: 2017-08-26 03:20:43)



http://20mg-cheapesttadalafil.com/ - 20mg-cheapesttadalafil.com.ankor 20mg-cheapesttadalafil.com.ankor http://20mg-cheapesttadalafil.com/ (Data zamieszczenia: 2017-08-26 03:10:12)



http://20mg-cheapesttadalafil.com/ - 20mg-cheapesttadalafil.com.ankor 20mg-cheapesttadalafil.com.ankor http://20mg-cheapesttadalafil.com/ (Data zamieszczenia: 2017-08-26 03:07:47)



http://20mg-cheapesttadalafil.com/ - 20mg-cheapesttadalafil.com.ankor 20mg-cheapesttadalafil.com.ankor http://20mg-cheapesttadalafil.com/ (Data zamieszczenia: 2017-08-26 00:40:24)



http://20mg-cheapesttadalafil.com/ - 20mg-cheapesttadalafil.com.ankor 20mg-cheapesttadalafil.com.ankor http://20mg-cheapesttadalafil.com/ (Data zamieszczenia: 2017-08-26 00:25:49)



http://20mg-cheapesttadalafil.com/ - 20mg-cheapesttadalafil.com.ankor 20mg-cheapesttadalafil.com.ankor http://20mg-cheapesttadalafil.com/ (Data zamieszczenia: 2017-08-26 00:14:01)



http://20mg-cheapesttadalafil.com/ - 20mg-cheapesttadalafil.com.ankor 20mg-cheapesttadalafil.com.ankor http://20mg-cheapesttadalafil.com/ (Data zamieszczenia: 2017-08-25 23:59:53)



http://20mg-cheapesttadalafil.com/ - 20mg-cheapesttadalafil.com.ankor 20mg-cheapesttadalafil.com.ankor http://20mg-cheapesttadalafil.com/ (Data zamieszczenia: 2017-08-25 23:57:38)



http://20mg-cheapesttadalafil.com/ - 20mg-cheapesttadalafil.com.ankor 20mg-cheapesttadalafil.com.ankor http://20mg-cheapesttadalafil.com/ (Data zamieszczenia: 2017-08-25 23:47:24)



http://20mg-cheapesttadalafil.com/ - 20mg-cheapesttadalafil.com.ankor 20mg-cheapesttadalafil.com.ankor http://20mg-cheapesttadalafil.com/ (Data zamieszczenia: 2017-08-25 23:43:57)



Bardzo mądre słowa, szkoda, że tak niewielu "nieaniołkowych" próbuje to zrozumieć. Prawie dwa lata temu moja koleżanka (teraz mogę chyba powiedzieć przyjaciółka) straciła, nagle, z dnia na dzień, dwuletniego synka. Nikt z dotychczasowych przyjaciół nie potrafił się zachować w tej sytuacji więc zwyczajnie się odsunęli. Byłam jedyną osobą spoza rodziny, która przychodziła płakać i wspominać z nią, odwiedzać grobik. I tak niestety pozostało. Nigdy nie zapomnę tego wszystkiego co widziałam i słyszałam. Takiego bólu i rozpaczy nie da się opisać. A ludzie tego nie rozumieją, nie potrafią zrozumieć co strata dziecka oznacza, to jak śmierć za życia. I jeszcze te okoliczności, winni są lekarze, którzy ich zlekceważyli. Kazali czekać. Dziecko zmarło.praktycznie na rękach matki. Reanimacja już nic nie dała. A winnych nie ma do tej pory. Nasz system "sprawiedliwości" to kpina. Na dzień dzisiejszy moja przyjaciółka ubiera maskę i brnie przez codzienność. Ale to już nie jest prawdziwe życie. Wszystko się przewartościowało, ludzie odeszli, ona już nie jest tą samą osobą. Ma wsparcie najbliższej rodziny, męża, który jest naprawdę wspaniały. Ja sama jestem mamą trójki wspaniałych dzieciaków. Nie wiem co bym bez nich zrobiła. Sama myśl paraliżuje bólem. Całym sercem jestem z wszystkimi aniołkowymi rodzicami. Człowiek czuje się taki bezradny gdy nie można nic zrobić żeby ukoić ból. Wszystkim, którzy nie wiedzą jak się zachować w takiej sytuacji polecam Listę życzeń osieroconych rodziców. Mi bardzo pomogła. (Data zamieszczenia: 2017-08-25 09:35:43)



Witam (Data zamieszczenia: 2017-08-04 09:10:55)



Przepiękny jest Twój blog. Marzę o stworzeniu takiej rodziny jak Twoja i z każdym słowem na tym blogu przekonuję się że rodzicielstwo zastępcze to będzie także moja droga. (Data zamieszczenia: 2017-07-20 17:08:22)



Przeżyłam dokładnie to samo rodziłam martwego syna i mama trzymała mnie za rękę.. (Data zamieszczenia: 2017-05-25 19:40:57)



;( Eh ... ....... ....... . (Data zamieszczenia: 2017-05-14 18:47:26)



Łzy same płyną po policzku czytając historię pani Karoliny jakbym widziała przed oczami akcje kiedy ratowano mojego syna na ktg u położonej słychać małego tętno słychać za chwilę nachodzi moje małego już nie słychać położna nie daje rady zrobić zapisu ktg kieruje mnie do szpitala na ktg przyjeżdżam czekam na izbie przyjęć wchodzę na dole do pielęgniarki słucha tetna przez chwilę kę słyszę potem szuka i nie może znaleźć kieruje na oddział tam kładę się na łóżko podlaczaja ktg nic nie słyszę momentalnie biegnie pielęgniarka za nią lekarz przez korytarz nie patrząc na nic jadą że mną na cc w tym momencie myślę tylko o tym aby uratowali moje dziecko jestem na stole znieczulenie ogólne a ja i tak słyszę i czuję delikatny ból podczas operacji i słyszę płacz synka budzę się już na sali widzę męża pytam co z małym mówi podają mu tlen ale wszystko z nim dobrze kamień z serca przynoszą mi kruszynke 2960 i 53 cm malutka glowka pełna ciemnych włosków kładą mi go na piersi jestem szczesliwa (Data zamieszczenia: 2017-05-13 23:58:16)



Współczuję wam. A tego pseudo lekarza powinni tez tak potraktować. Zwykły śmieć. (Data zamieszczenia: 2017-05-11 20:59:03)



(Data zamieszczenia: 2017-05-10 16:47:17)



<3 :( (Data zamieszczenia: 2017-05-10 16:34:31)



Z całego serca potwierdzam! Kochana Pani Zosia (współpracowniczka we wspólnie spędzonych latach w RTG) człowiek z wielkim sercem! Bardzo dużo sie od niej nauczyłam, nie tylko gotować, piec, ale jak być troskliwą mamą. Pozdrawiam Was serdecznie dziewczyny! Dzięki takim osobom jak Wy minimalizowane jest zło tego świata. A.H. (Data zamieszczenia: 2017-05-05 20:29:53)



❤❤❤ (Data zamieszczenia: 2016-12-07 23:07:21)



Jesteś ANIOŁEM Aniu :) pozdrawiam i buziaki przesyłam dla Was wszystkich <3 (Data zamieszczenia: 2016-11-08 17:22:56)



Tekst miał na celu zwrócenie uwagi na to, że my, matki wielodzietne, czasem w natłoku obowiązków, nie dajemy sobie chwili dla siebie, nawet przysłowiowych pięciu minut i w związku ze zmianami cywilizacyjnymi, wbrew pozorom, mając go więcej, nie umiemy czasem nim gospodarować. Ja sama, w pewnym czasie, jak napisałam we wpisie, wpadłam w taką pułapkę. Sama też, będąc na zakupach, i mając w planie kupić coś dla siebie, zawsze wychodzę z pełną torbą rzeczy dla dzieci. Myślę, że tak robi większość matek. Na przysłowiowy "fotel" tez mam czas bardzo rzadko, bo mając piątkę dzieci, bardzo trudno znaleźć czas dla siebie. Czasem wieczorem jestem już tak zmęczona, że po prostu idę spać. Nie dajmy sobie jednak wmówić, że nie mamy do tego prawa bo wypalenie zawodowe nie dotyczy tylko osób pracujących zawodowo np. w korporacji, ale matek również, a może przede wszystkim. A mąż, oczywiście, że może mieć na to mniejszy lub większy wpływ, ale na szczęście moje zakupy nie są uzależnione od zasobności jego portfela i życzę każdemu takiej niezależności. Kwestia "fotela" również wydaje mi się kwestią organizacji bo zapewniam, nawet mając pięcioro dzieci, można, jeśli się chce, znaleźć czas dla siebie. Wiele tez zależy od osobistych predyspozycji, ja sama znam takie matki, opiekujące się jednym dzieckiem, dla których znalezienie chwili dla siebie graniczy z cudem. I nawet najbardziej kochający mąż nie ma tu nic do rzeczy. ;) pozdrawiam serdecznie (Data zamieszczenia: 2016-11-05 14:30:50)



No tak, ma Pani racje. Ale nie kazda z nas ma takiego kochajacego meza,ktorego z pewnoscia ma Pani, aby moc sobie pozwolic na "fotel" lub zakupy "na bol glowy":) pomimo tego, jesli nawet na to zasluguje.. :) (Data zamieszczenia: 2016-11-04 23:03:32)



Pani Aniu, dziękuję za ten wpis. Na przełomie 20/21 tygodniu ciąży pękł mi pęcherz płodowy i urodziłam śliczną córeczkę. Pożegnałam się z nią i pożegnał się z nią również mój mąż, choć na początku nie chciał do nas podejść. Nie mamy wspólnego zdjęcia. Jednak przed pochówkiem chciałam ubrać, otulić moją córeczkę w rożek. Być tą ostatnią, która będzie ją przytulać i dotykać. Był tam rownież mój mąż i moja siostra. Wtedy poprosiłam męża żeby zrobił mi pamiątkowe zdjęcie naszej córki. To wszystko było dla mnie ważne. Wiem że zrobiłam wszystko co mogłam. Mimo bólu, miałyśmy chwilę tylko dla siebie. Wracam do tych zdjeć, aby obraz mojej córki był ciagle tak mocno wyraźny. I wierzę, że będzie dobrze. A Pani jest tego przykładem. Teraz mimo tego iż możemy mieć z mężem dzieci i będziemy je mieć, złożyliśmy wniosek o adopcję. Pozdrawiam ciepło, miło się na Was patrzy. (Data zamieszczenia: 2016-10-27 17:16:23)



Pięknie napisane Dziękuję (Data zamieszczenia: 2016-10-22 23:39:12)



Dziękuję Pani Aniu, jeszcze raz dziękuję. I choć w bliskich niekoniecznie mam wsparcie i zrozumienie. To wiem, że Pani zawsze wysłucha i doradzi. (Data zamieszczenia: 2016-10-21 07:55:56)



"... ta tęsknota kiedyś przerodzi się przecież w prawdziwe spotkanie" Dziękuję za te słowa. Pięknie ujęłaś, coś co jest we mnie głęboko zakorzenione. (Data zamieszczenia: 2016-10-15 21:07:25)



Jest Pani niesamowita osobą. Ciepło bije z tekstów na odległość. Ciesze się, że jest Pani spełniona. Nie wyobrażam sobie stracić dziecka, wiec nie wyobrażam sobie jaka ogromną siłę musi Pani mieć w sobie.. dr Antczak prowadził również moja ciążę, mam 4 miesięczną córeczkę. Niesamowity lekarz (Data zamieszczenia: 2016-10-13 00:08:17)



Jejku az sie poplakalam jak to czytalam.pamietam Julite,jak przywiozla zaproszenie na swoj slub moim rodzicom :'( (Data zamieszczenia: 2016-10-01 21:21:59)



Właśnie, dlatego uważam, że problem sięga zdecydowanie głębiej. To tak jak w przypadku matki, która za chwilę urodzi dziecko, którego tak naprawdę nie chce, pewnie je niedługo odda, ale wcześniej narazi na niepotrzebny stres i nie daj Boże ból. Nie ma takiego prawa by pomóc takim właśnie kobietom już dużo, dużo wcześniej. Urzędnicy próbują, ale wobec procedur i tak są bezsilni. Problem nie tkwi w tym, że ta kobieta za chwilę urodzi dziecko, którego nie chce, ale w tym, że pomóc jej można było zdecydowanie wcześniej.... A jeśli chodzi o humanitarne zachowanie lekarzy i personelu to chyba trafnie odzwierciedla je przypadek, który opisałam. Tak naprawdę i tutaj nie ma porozumienia a kobiety i tak zostają same sobie.... Jeśli chodzi o in vitro... to kompletnie brak mi słów...bo sama znam pary, dla których wycofanie projektu oznacza koniec w staraniach się o dziecko.... (Data zamieszczenia: 2016-09-23 22:40:39)



Aniu absolutnie popieram Twoje zdanie w tym temacie. Nie jestem za liberalizacją prawa aborcyjnego, lecz za pozostawieniem go w stanie jaki jest dotychczas. Próbuję poprzez swoją aktywność w tej materii zwrócić uwagę na kobietę nie tylko na "nośnik" lub inkubator. Nie zgadzam się na tak przedmiotowe traktowanie. A tak właśnie mamy być postrzegane po zaostrzeniu wspomnianej ustawy. Trzy warunki dla jakich ma być zastosowana aborcja są sprawiedliwe i nie stosowane w przypadku"widzimisię". Nie mówię oczywiście o podziemiu aborcyjnym lub turystyce z tego powodu tylko o ludzkim humanitarnym zachowaniu lekarzy i personelu medycznego. A in vitro? Jak można bezmyślnie, haniebnie wręcz traktować ludzi starających się o dzieciątko? Zabierać im szansę na rodzicielstwo w imię wyimaginowanych katolickich urojeń! Gdyby Bóg nie chciał dzieci z in vitro nigdy nie obdarowałby pomysłodawców w porę rozumem. Ufff poniosło mnie zdecydowanie. Pozdrawiam Isabelle (Data zamieszczenia: 2016-09-23 20:06:00)



Przepięknie aż mi łezki poleciały... U nas było bardzo podobnie zdecydowaliśmy się na dziecko dopiero po 6latach id śmierci Jasia. Kiedy zobaczyłam na teście dwie kreski byłam przeszczesliwa a zarazem przerażona że sytuacja się powtórzy. Lecz tym razem myslalam pozytywnie choć z tyłu głowy krążyły różne myśli. Trafilam do pani Małgosi Warelis i dziękuję za nią Panu Bogu bo tak cierpliwej cieolej osoby ze świecą szukać. , Ciaza mimo że przebiegała dobrze ja ciągle coś wynyslalam, pani doktor spokojnie tlumaczyla ze dzidzia jest całkiem zdrowa. Wkoncu narodziła się Basia i pierwsze moje pytanie ile ma paluszkow czy oddycha ito itd. Kiedy mi ja podali na ręce ja z tyłu głowy znów rozmyslalam ze ona za chwilę tak pewnie odejdzie to zbyt piękne a jednak okazało się prawdziwe. Basienka w maju skończyła 2 latka jest taka kochana często wspomina braciszka odwiedza go na cmentarzu. A wracając do pani doktor... Gdy 6 tygodni później po porodzie zjawilam sie na kontroli powiedziala mi że pierwszy raz spotkała się z pacjentka która nie wierzyła w żadne jej słowo tylko tak wiedzialam swoje a doprowadzilam ciążę do konca (Data zamieszczenia: 2016-09-21 16:22:56)



Super taka prawda nie liczy się mieć ciuchów zabawek itp. tak naprawdę liczy się miłość a tej dziewczynki maja pod dostatkiem :) (Data zamieszczenia: 2016-09-17 22:55:13)



Dla mnie to ludzie nie majacy pojecia o życiu... wszystko im łatwo przyszło... Wspolczuje wam... ja sama nie bylam adoptowana ale wychiwalam sie w biedzie i strasznie doswiadczylam upokorzenia ze strony rowiesnikow... nie raz nie bylo co do gara wrzucić. Pamietam jak dzis lzy mojej mamy kiedy wzielam ostatnia szklanke mąki zeby zrobic planety z masy solnej do szkoly na przyrode, a ona nie miala czym "zaklepac" glupiego sosu do obiadu... a ja w szkole dostalam niska ocene, dlatego ze moja praca nie byla tak ladna jak te, ktore zrobily te "lepsze" bo bogatsze, lepiej ubrane dzieci.. moja siostra byla odsylana do psychologów ponieważ byla zbyt cicha... nauczyciele, rodzice i uczniowie nasmiewali sie z niej i przykleili jej latke, ktora byla z nia od podstawowki po koniec gimnazjum! Ludzie bez serc, mózgów! I tak jak mowisz.. nie mielismy nowych komputerów, rowerów czy nawet rolek, ale bylysmy wychowane w milosci..a po latach priorytetem jest czas speczony z dziecmi i wychowanie ich w miłości, a nie to czy będą mieć najnowsze iPhony, tablety lub firmowe ciuchy. (Data zamieszczenia: 2016-09-17 22:26:48)



Skorzystaliśmy z takiego pomysłu pierwszy raz bo nie było już gdzie upchnąć wózka dla Zuzy. Wysłany dzień przed naszym wyjazdem, przyjechał DPD następnego dnia i pocztą odwrotną wrócił do domu po wakacjach :) (Data zamieszczenia: 2016-09-16 20:25:51)



Anka świetny pomysł z ta pocztą kurierska (Data zamieszczenia: 2016-09-16 17:58:27)



U nas mama może i tak nie uważa, jednak ojciec potrafił wyrazić się w ten sposób, że jeśli chcemy dzieci to mamy je sobie urodzić. Miał bardzo wiele do powiedzenia, natomiast nie zrobił nic, by dzieci odzyskać. Przyznam się, że też na początku, gdy dzieci były u nas, czułam się trochę tak jakbym to ja zabrała matce biologicznej jej dzieci. Chyba każdy rodzic zastępczy tak myśli. Z czasem uświadomiłam sobie, że gdyby w tej rodzinie nie działo się źle, nikt by dzieci nie zabrał. Musimy pamiętać, że to my jesteśmy opiekunami dzieciaczków i to my mamy prawo decydować o kontaktach uwzględniając dobro dzieci, co w przypadku zbyt częstych telefonów i widzeń, nie jest zbyt dobre. Taką opinię otrzymałam od sądu, kiedy chciałam ograniczyć kontakty z tatą. Dodam jeszcze, że dzieci też nie chciały się z nim widzieć, natomiast on usilnie o widzenie zabiegał, robiąc wcześniej właśnie tym dzieciom straszną krzywdę. (Data zamieszczenia: 2016-09-14 19:14:46)



Jestem rodziną zastępcza aktualnie dla dwójki dzieci. Chcialabym, kiedyś móc spokojnie porozmawiac z mama biologiczna moich dzieci ale chyba mama biologiczna nadal uważa mnie za zlodziejke cudzych dzieci :-( Zaufanie dzieci zdobywa sie bardzo dlugo i niestety bardzo czesto rodzina biologiczna probuje ingerowac i manipulowac dziećmi, aby byly problemy wychowawcze. Moze potrzebujemy czasu jeszcze na zrozumienie zachowania rodzicow biologicznych. (Data zamieszczenia: 2016-09-14 17:15:51)



Mamo Aniołka...Po to właśnie stworzyłam ten blog, byśmy mogli tutaj nawzajem się wspierać. Bardzo trudno jest przetrwać przez cały okres żałoby, ale chyba najtrudniej, kiedy dziecko jeszcze żyje w nas, a my mamy przygotować się na najgorsze, na jego śmierć. Ten właśnie okres, moim zdaniem, jest najtrudniejszy dla matki, i dla rodziny również. Matka musi przygotować się na śmierć dziecka jeszcze za jego życia a otoczenie, nie to, że nie chce, ale czasem po prostu nie wie co ma jej powiedzieć, jak się zachować. Chciałabym abyśmy z czasem, razem, stworzyły właśnie taką publikacje, która będzie Aniołkowym rodzicom, tym przyszłym i tym, już po... bardzo pomocna...by przetrwać. Pozdrawiam Panią serdecznie, proszę wierzyć i nie poddawać się...cokolwiek mówią inni.... (Data zamieszczenia: 2016-09-11 09:28:43)



Cudownie wiedzieć, że są takie piękne rodziny, że matki wspierają córki. Sama straciłam dwoje dzieci, niestety nie dane mi było otrzymać tego wsparcia. (Data zamieszczenia: 2016-09-11 00:03:42)



U dzieci po takich przeżyciach, jakich doświadczyły Dziewczynki, najtrudniej zdobyć zaufanie i wyrobić w nich poczucie bezpieczeństwa.... Tobie Aniu się to udało i to jest największym sukcesem ... Jesteś Wojowniczką (Data zamieszczenia: 2016-09-10 16:19:13)



Pani Aniu,pisze Pani jak wazne sa zdjecia...tak sa, my mamy kilka ale bardzo ciezko jest nam do nich wracac:(na naszych twarzach jest tylko jedno,..bol,ogromny zal i smutek... (Data zamieszczenia: 2016-09-08 22:03:15)



Pani Aniu, ten wpis sprawil, ze odzyly wspomnienia.,doskonale rozumiem Pania,..i wiem,ile moze kosztowac taki wpis.,podobnie jak Pani stracilam dziecko i tak samo nie moglam cieszyc sie oczekiwaniem na malenstwo,gdyz losy byly juz zdaniem lekarzy przesadzone...wiem doskonale jak to jest czekac cala ciaze na TEN moment, na to nie da sie przygotowac nawet jesli wiemy wczesniej, po prostu nie da sie...i ten strach,...wiem tez jak to jest trzymac na rekach ta mala istotke i patrzec jak odchodzi...ciesze sie,ze zycie jednak wynagrodzilo Pani ten bol i jest Pani teraz szczesliwa mama. Dalo mi to nadzieje,ze moze jeszcze dobrze. Pozdrawiam serdecznie, mama Aniolka (Data zamieszczenia: 2016-09-08 21:59:40)



Witam Pani Małgorzato, matka chciała by dziewczynka trafiła do nas. Niestety nie jest to możliwe w obecnej chwili. Znaleźliśmy jej miejsce w domu samotnej matki, niestety nie chciała skorzystać z pomocy. Nadal uparcie tkwi w związku, który ją wykańcza. Póki co pojechały do niej dwie paczki z wyprawką i wózkiem. Tak w obecnej chwili możemy pomóc. (Data zamieszczenia: 2016-09-08 21:55:43)



Zawsze mòwiłam Aniu ,że Cie podziwiam za to robisz :-) Masz bardzo wielkie serduszko :-) Mam nadzieje że ten blog pomoże nie jednej kobiecie :-) Ja czytając wszystkie wpisy bylam bardzo wzruszona :'( I już czekam z niecierpliwością na następne wpisy :-) A Tobie Aniu życzę spełnienia wszystkich marzeń i planòw :-) (Data zamieszczenia: 2016-09-08 21:35:14)



Pani Aniu jakie to szczęście, że dziewczynki trafiły do Pani. Moja Zuza ma 17 msc i nie wyobrażam sobie jak można oddać takie dziecko. A tu w drodze kolejny maluszek... Czy mama chce malutką zostawić przy sobie? Małgorzata (Data zamieszczenia: 2016-09-08 20:34:27)



Wpis z głębi serca rewelacja powodzenia i czekam niecierpliwie na kolejne :) powodzenia życzę <3 (Data zamieszczenia: 2016-09-08 18:58:12)



Aniu podziwiam cię, że masz siłę a to że masz ogromne Serce to już dawno się przekonałam .Dajesz przykład, że nie ważne co się dzieje przez co człowiek przechodzi to jest wstanie podnieść i iść dalej. Ja też miałam wsparcie w Mojej Mamie w pewnym Istotnym momencie życia . (Data zamieszczenia: 2016-09-08 16:36:44)

Facebook